Jezus błogosławi dzieci. – Andrzej Krzynówek

Łuk 18:15-17.

Każdy z nas bez względu na to, czy mamy swoje dzieci, czy też nie przygląda się im z zachwytem i radością. Dlaczego? Ponieważ dzieci zachowują się inaczej niż my, którzy mamy wyrobiony światopogląd i wiemy jak się zachować.

Myślę, że wielu z nas zazdrości dzieciom swobody. Ostatnio kiedy szedłem do pewnej rodziny na chodniku równolegle szła dziewczynka z tornistrem. Szliśmy tak przez jakiś czas i nagle ona się zatrzymała i krzyknęła: „Ojejku zapomniałam lizaka.” Poradziłem jej, aby się po niego wróciła, skoro to takie ważne.

Skłania mnie to do refleksji. Czy nie tak samo patrzę na tych, którzy są jak dzieci, w Kościele. Nazywamy ich „niemowlęta w Chrystusie”, lub „świeżo nawróceni”. Czy nie mówimy im tak jak uczniowie: „Nie, no tak to nie powinieneś przychodzić do Jezusa. On jest zbyt dostojny.” Myślę, że dzieci, które przynoszono do Jezusa były nie zawsze w kompletnym ubraniu, rozbiegane, roześmiane. No i do końca nie wiedziały kto to jest Jezus, co On robi, czego można się po nim spodziewać. Pomyślmy, czy ze względu na czyjś ubiór, wygląd zewnętrzny, temperament, nie mówimy gdzieś w sercu, albo głośno: „No, tak to do Jezusa nie powinno się przychodzić.”

A jeszcze sprawa wiedzy i poznania. Te „niemowlęta” tak mało wiedzą. To dobra rzecz wiedzieć jak najwięcej o Jezusie, ale czy nie możemy w tym zgubić samej radości z tego, że przebywamy z Nim. Pewien ojciec powiedział mi, że jego syn tak bardzo lubi chodzić do przedszkola, że ma problemy go stamtąd zabrać. Jednak, kiedy ojciec ma urlop syn nie idzie do przedszkola, bo chce być z ojcem w domu. Gdyby to dziecko wiedziało tyle co my to powiedziałoby: „To nie wypada tak opuszczać dni, poza tym zapłaciliśmy za to.” Dla dziecka jednak, te rzeczy nie istnieją, ono chce być z ojcem.

Jest to dla mnie wielka lekcja, nie zabraniajmy dzieciom przychodzić do Jezusa. Jezus powiedział „do takich należy Królestwo Boże.” Kto nie chce doświadczać, błogosławieństw, które wnosi objawienie Królestwa Bożego w nas, sprawiedliwości, pokoju, radości. Jest jeden bardzo prosty warunek, aby to działo się w naszym życiu – POWINNIŚMY BYĆ JAK DZIECI.

Dziecko przyjmuje poważnie to co mówi mu ojciec, dla niego są to największe rzeczy, dlatego, że powiedział to ojciec. Nasz Ojciec Niebiański tak wiele słów mówi do nas. Dzieje się to codziennie i Jego słowo jest „tak i amen”, słowo ponadczasowe i prawdziwe. To co On wypowiada na pewno się wypełni, żadna siła czy moc nie jest w stanie tego zatrzymać. To cudowne, że bez względu na wiek możemy przychodzić i słuchać naszego Ojca z dziecięcą ufnością. Ufam w to, że mój kochany Ojciec nie opuści mnie i nie zostawi. W jego rękach jestem bezpieczny. Wspaniale wyraża tą prawdę Dawid w Ps 131:2. „Zaiste, uciszyłem i uspokoiłem mą duszę, jak dziecię odstawione od piersi u swej matki.” Nawet będąc bezradnymi jak niemowlęta możemy całkowicie zaufać Ojcu.

I jeszcze jedna prawda o dzieciach, która też dotyczy nas. Dziecko stara się o to, aby przypodobać się rodzicom i często okazuje wielkie zaangażowanie w tym kierunku. Pewna mama, samotnie wychowująca dzieci jechała windą ze swoim synkiem. Na jednym piętrze dosiadł się przystojny pan. Syn podszedł i zaczął wypytywać dokąd ten pan jedzie, czy mieszka w tym bloku, jak się nazywa. Mama przez cały czas dawała mu znaku aby przestał, bo była to bardzo niezręczna sytuacja dla niej. W końcu synek dał za wygraną i podszedł do mamy. Po chwili namysłu powiedział głośno: „No co, przecież nie spytałem go czy mu się podobasz i czy nie ożeniłby się z tobą.” Przystojny pan roześmiał się głośno.

Czy robimy wszystko aby przypodobać się naszemu Ojcu, czy żyjemy tak aby On był zadowolony z nas. Wiem, że aby zając taką postawę muszę znać Ojca i wiedzieć jaki On jest. Dla dziecka jego ojciec jest najsilniejszy, najmądrzejszy, po prostu wszystko – naj. I chociaż nie zawsze jest to prawda ono wierzy w to mocno. Trudno byłoby się spierać, że tak nie jest. Obojętnie jaki ojciec ma zawód, pozycję społeczną, bez niego świat nie dał by sobie rady.

Nasz Ojciec, chociaż jest niepojęty jednak jest poznawalny. I my bardziej mu ufamy w miarę jak Go poznajemy. Doświadczamy Jego obecności w naszym życiu. Zawsze powtarzam ludziom, którzy się nawracają, że Chrześcijaństwo to wielka przygoda w której przeżyją wiele niebezpieczeństw, radości oraz trudności. Jednak nie będą w tym osamotnieni, bowiem Ojciec będzie przy nich zawsze. Da im przewodnika – Ducha Świętego i mapę, czyli Słowo Boże.

Kiedy byłem dzieckiem bardzo często Ojciec zabierał mnie na wycieczki, byłem zbyt mały aby radzić sobie sam wiedziałem, jednak, że dopóki on jest ze mną to nic mi się nie stanie. Bez względy na to czy byliśmy w lesie, na rowerach, czy na wodzie ja ufałem memu ojcu. Na jednej z takich wycieczek znaleźliśmy stare drzwi, mój tato położył je na wodzie a na nich mnie. Wtedy jeszcze nie wiedziałem nic o pływaniu, ale nie było to dla mnie ważne, wiedziałem, że tato umie dobrze pływać. On popychając przed sobą drzwi, na których byłem ja, przepłynął całe jezioro. Myślę, że teraz gdybym nie umiał pływać, to za żadne skarby nie wlazłbym na taką tratwę. Dlatego, bo nie jestem już dzieckiem i słyszałem tyle historii o nieszczęśliwych wypadkach nad wodą.

I może nie wchodźmy na takie tratwy teraz, ale wejdźmy do tej, która płynie po wodach tego świata. To prawda woda jest głęboka i niejeden w niej utonął. Jednak, jeżeli zaufamy, że tratwą kieruje nasz kochany Ojciec, to na pewno dopłyniemy do celu i nie utoniemy. Utonięcie jest niemożliwe dlatego, że znamy naszego Ojca i On nas zna i jesteśmy dla niego cenni.

„Jeśli tedy wy, będąc złymi potraficie dawać dobre dary dzieciom swoim, o ileż więcej Ojciec wasz, który jest w niebie da dobre rzeczy tym, którzy go proszą.” Mat 7:11.

Andrzej Krzynówek

Kim jestem. – Krzysztof Wawrzeniuk

Gdyby ktoś przeprowadził ankietę uliczną pytając przechodniów o to kim są zapewne usłyszałby różne odpowiedzi. Na pewno ktoś odpowiedziałby, „Ja jestem uczniem”, ktoś inny, „Ja jestem pracownikiem”, „Ja jestem policjantem i dbam o bezpieczeństwo”. Napotkany patriota powiedziałby z dumą „Ja jestem Polakiem”. Ktoś religijny określiłby siebie jako „Katolika, Polaka”. Przykłady można by mnożyć i nie ma jakichkolwiek podstaw do tego, aby tym osobom nie wierzyć, zapewne powiedziałby prawdę. Jednak można zastanowić się nad tym, co określa to, kim jestem. Ważna jest odpowiedź na pytanie: czy to, kim jestem uzależnione jest od tego, co robię? A może przeciwnie to, co robię uzależnione jest od tego, kim jestem. Z punktu widzenia chrześcijańskiego druga odpowiedź jest prawidłowa.

Przyjrzyjmy się wydarzeniom biblijnym. Sedno relacji Stwórcy ze stworzeniem zawiera się w słowach: „uczyńmy człowieka na obraz nasz, podobnego do nas.” Są to słowa, które wypowiedział Bóg w ogrodzie Eden, jeszcze przed upadkiem i mówią nam one, że człowiek jest odbiciem chwały Bożej. Bożym zamierzeniem było, aby człowiek był podobny do Niego. W harmonii, jaka panowała w Edenie między Bogiem a człowiekiem łatwo było Adamowi i Ewie samo określić się. Odbicie Boga, podobni do Niego. Jednak ten stan świadomości został zachwiany w wyniku grzechu, który pojawił się na świecie. Adam i Ewa utracili swoje prawdziwe postrzeganie rzeczywistości. Czytamy w 1Mo 3:7-8, że próbowali ukryć się przed Bogiem. Czy nie pokazuje to błędnego zrozumienia tego, kim jest Bóg? Jak można ukryć się przed Bogiem? Po upadku Adam i Ewa nie myśleli logicznie a ich umysły zostały pozbawione prawdziwego poznania Boga. A tym samym stracili poznanie tego, kim naprawdę są.

Pierwszy Adam zgrzeszył i w wyniku tego cała ludzkość zawiniła. Dopiero drugi Adam, czyli Jezus Chrystus doprowadził przez swoją śmierć na krzyżu do pojednania z Bogiem. Owo pojednanie dla współczesnych ludzi jest możliwe dzięki nawróceniu. Nawrócenie to akt odwrócenia się od grzechów i oddania się Jezusowi Chrystusowi, który jedynie może człowiekowi przebaczyć wszystkie grzechy i obdarzyć życiem wiecznym. Nawrócenie ma dwa elementy. Pierwsze to upamiętanie, gr. metanoia ozn. zmianę umysłu, sposobu myślenia, celu [Mt 3:8 Dz 20:21; 26:20 2Ko 7:10 por Iż 55:7]. W upamiętaniu zawiera się element intelektualny zmiany poglądu na grzech. Człowiek uznaje grzech nie tylko za słabość i nieszczęśliwy wypadek albo pomyłkę, ale za osobistą winę, wykroczenie przeciwko Bogu. Upamiętanie angażuje także uczucia człowieka [2Ko 7:10]. Upamiętanie to coś więcej niż wyrzuty sumienia. Człowiek mający wyrzuty sumienia żałuje, że grzech został ujawniony, ale nie żałuje, że grzech popełnił. Upamiętanie w znaczeniu biblijnym angażuje również wolę człowieka. Człowiek musi podjąć decyzję odwrócenia się od grzechu i zwrócenia się do Boga. Drugie to wiara, gr. pistis ozn. mocne przekonanie bazujące na słuchaniu Słowa Bożego i posłuszeństwie Bogu. [Jn 3:16 Dz 16:31 Rz 1:6; 3:25; 10:8-10 Ef 2:8 Hbr 11:1 2.6] Wiara angażuje umysł [Rz 1:19-20; 10:14.17]. uczucia [Mt 13:20-21 Jn 8:30-31] i wolę człowieka [Mt 11:28-29 Łk 14:26.33 Jn 1:12 Rz 10:9]. Wiara jest zdolnością pochodzącą od Boga, gdyż rodzi ją w człowieku Słowo Boże: Rz 10:17 2Pt 1:1 Jd 3.

Zbyt wielu chrześcijan zapomina o tym czego doświadczyli i utożsamia się z pierwszym Adamem, którego smutna historia upadku zapisana jest w 1Mo 1-4. Widzimy siebie jako obozujących na zewnątrz ogrodu Eden. Wiemy, że upadliśmy i na zawsze straciliśmy Raj. Wydaje się, że nie potrafimy powstrzymać się przed powtarzaniem upadku Adama w każdym dniu naszego życia. To prawda, że odziedziczyliśmy swoje życie fizyczne od Adama. Jeżeli jednak jesteś chrześcijaninem, na tym kończy się podobieństwo. Teraz jesteś utożsamiony z ostatnim Adamem, Jezusem Chrystusem. Nie musisz przebywać poza obecnością Boga, jak Adam. Różnica pomiędzy tymi Adamami posiada głębokie, wieczne znaczenie w twoim życiu. Musisz być pewien, że utożsamiasz się z właściwym Adamem. „Albowiem jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy zostaną ożywieni.” (1Ko 15:22).

Ponieważ jesteś świętym w Chrystusie przez Boże powołanie, masz udział w dziedzictwie Chrystusa. Poniższa lista przedstawia w pierwszej osobie liczby pojedynczej to, kim naprawdę jesteś w Chrystusie. Są to niektóre teksty biblijne odzwierciedlające to, kim stałeś się w chwili duchowych narodzin. Nie możesz na nie zasłużyć ani zapracować, są one gwarantowane tobie przez Słowo Boże po prostu dlatego, że narodziłeś się w świętym Bożym ludzie przez wiarę w Chrystusa.

Jestem solą ziemi (Mat 5:13). Jestem światłością świata (Mat 5:14). Jestem przyjacielem Chrystusa (J 15:15). Jestem wybrany i ustanowiony przez Chrystusa, aby przynieść Jego owoc (J 15:16). Jestem niewolnikiem sprawiedliwości (Rz 6,18). Jestem niewolnikiem Boga (Rz 6:22). Jestem synem Boga, Bóg jest duchowo moim ojcem (Rz 8,14-15; Gal 3.26; 4.6). Jestem współdziedzicem z Chrystusem dzieląc z Nim Jego dziedzic­two (Rz 8,17). Jestem świątynią — miejscem zamieszkania — Boga. Jego Duch Święty i Jego życie mieszka we mnie (l Kor 3:16-6.19). Jestem zjednoczony z Panem i jestem z Nim jednym duchem (l Kor 6:17). Jestem członkiem ciała Chrystusa (l Kor 12:27; Ef 5:30). Jestem nowym stworzeniem (2 Kor 5:17). Jestem pojednany z Bogiem i jestem sługą pojednania (2 Kor 5:18-19). Jestem synem Boga i jestem w Chrystusie (Gal 3,26.28). Jestem dziedzicem Boga, ponieważ jestem synem Boga (Gal 4:6-7). Jestem święty (Ef 1:1; l Kor 1:2; Flp 1:1; Kol 1:2). Jestem Bożym dziełem — dziełem Jego rąk — narodzonym na nowo w Chrystusie do pełnienia Jego dzieła (Ef2,10). Jestem współobywatelem wraz z resztą Bożej rodziny (Ef 2:19). Jestem więźniem Chrystusa (Ef 3:l; 4:l). Jestem sprawiedliwy i święty (Ef 4:24). Jestem obywatelem nieba posadzonym już teraz w niebie (Flp 3:20; Ef 2:6). Jestem ukryty z Chrystusem w Bogu (Kol 3:3). Jestem wyrazem życia Chrystusa, ponieważ On jest moim życiem (Kol 3:4). Jestem wybrany przez Boga, święty i umiłowany (Koi 3:12; l Tes 1:4). Jestem synem światłości, a nie ciemności (l Tes 5:5). Jestem świętym uczestnikiem niebiańskiego powołania (Hbr 3:1). Jestem uczestnikiem Chrystusa; mam udział w Jego życiu (Hbr 3:14). Jestem jednym z żywych Bożych kamieni budowanych w Chrystu­sie jako duchowy dom (l P 2:5).Jestem członkiem wybranej ludzkości, mesjańskiego kapłaństwa, świętego narodu, ludu będącego własnością Boga (l P 2:9-10). Jestem obcym na tym świecie, w którym żyję chwilowo (l P 2:11). Jestem wrogiem szatana (l P 5:8). Jestem dzieckiem Boga i będę podobny do Chrystusa, kiedy On powróci (l Jn 3:1-2). Jestem narodzony z Boga, a zły — diabeł — nie może mnie dotknąć (l Jn 5:18).

Nie jestem wielkim „Ja jestem” (2Mo 3:14; J 8:24.28.58). Lecz dzięki łasce Boga jestem tym, kim jestem (l Kor 15:10).

Krzysztof Wawrzeniuk.

Boże narodzenie. – Jacek Polonis

„A ty, Betlejemie Efrata, najmniejszy z okręgów Judzkich z ciebie mi wyjdzie ten, który będzie władcą Izraela. Początki jego od prawieku, od dni zamierzchłych.” (Mi 5:1)

Tak prorok Micheasz przepowiedział przyjście Jezusa Chrystusa, dokładnie określając miejsce, w którym narodzi się zbawiciel. Betlejem za czasów Jezusa miało nie więcej niż tysiąc mieszkańców w większości pasterzy i ubogich wieśniaków. Było niewielkie, ale miało jeden ważny atut – znajdowało się na szlaku handlowym łączącym Jerozolimę z Egiptem (Jer 41:17). Prawdopodobnie to sprawiło, że stało się ono jednym z ośrodków spisu ludności.

Do Betlejem właśnie udał się zobowiązany dekretem ce